poniedziałek, 13 lutego 2012

Jak ja lubie poniedziałki ;)

Weekend minął bez zarzutów, choć wczorajszą niedziele przewegetowałam na zajęciach. Zaskoczyło mnie słońce które wyjrzało do nas zza ciężkich chmur. Poprawa humoru i chęci do życia natychmiastowa ;) Ale dziś mamy niezbyt uwielbiany dzień tygodnia, czyli- poniedziałek. U mnie poniedziałek charakteryzuje się ospaniem i średnią pobudliwością :D
Żeby przełamać stereotypy na temat poniedziałków, postanowiłam nie zaglądać za okno i dodać sobie więcej energii- zaczęłam od makijażu. Postawiłam na przydymiony filet z łososia :D




Prosty, mało skomplikowany makijaż, wykonany inglotowskimi cieniami nr: 361(łososiowy), 358 (szary) 363 (ciemny brąz), jasny cielisty cień z paletki z Sephory. Do tego czarny eyeliner z Essence i tusz Maybeline volume turbo boost.


Idę wyczarować sobie kakao i wracam do sesyjnej nauki.

Pozdrowienia ;)
Helgaa

4 komentarze:

  1. Aż zapisałam sobie numerek tego łososiowego cienia, bo jest przepiękny!
    pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    http://mojportret.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. prosty i przyjemny :D
    znów szaro za oknem
    ja tkwię w domu chora, w walentynki - mówię sobie: nie ma tego złego! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładny makijaż :)
    Obserwuję i zapraszam do mnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń